• Marta Pokorska-Jurek

Zastanawialiście się, dlaczego greckie rzeźby mają małe ... [18+] artukuł F5


Któż nie przyglądał się centralnym punktom greckich rzeźb? I któż nie zastanawiał się, czy aby artysta wstydził się doprawić rzeźbie większego fallusa, czy też pozujący mężczyźni, ideały piękna, mieli pewne drobne mankamenty?



Jeśliby wierzyć (białym) mężczyznom, to średnia długość ich przyrodzenia w zwodzie wynosiłaby 16,5 cm. Owa średnia była rezultatem wywiadów przeprowadzonych przez amerykański Instytut Kinseya tuż po II wojnie światowej. No właśnie — wywiadów. Któż wie, może zadziałał tzw efekt ankietera, czyli błąd w badaniach socjologicznych polegających na tym, że respondent chce dobrze wypaść przed ankietującym? Badania kliniczne ucięły męski przerost ego. Wykazały, że średnia długość penisa w stanie wzwodu wynosi 12,9 cm. Mężczyźni naciągali rzeczywistość o ponad 3,5 cm!

Czy przyłapani na koloryzacji faktów udawaliby Greka? Nie. Ponieważ w Grecji estymą cieszyli się ci o ubogich rozmiarach. Mniejszy penis był uważany za oznakę samokontroli i intelektu, podczas gdy duży — zwłaszcza jeśli nie miał napletka, w którym mógłby się skromnie ukryć — był oznaką barbarzyństwa. Czyli, krótko mówiąc, braku rozgarnięcia i opanowania.

W starożytnej Grecji popularnym zwyczajem wśród młodych mężczyzn było zjawisko kynodesmē, co można przetłumaczyć na „psi krawat”. Mężczyźni chwytali za końcówkę swojego napletka, ciągnęli go za żołądź i podwiązywali za pomocą kawałków lepkiego papieru, pasków sznurka lub skóry, tworząc zawiniątko.

Po cóż to wszystko? Dla sportu! W końcu Grecy byli rozkochani w Igrzyskach Olimpijskich. A że wszystkie dziedziny poza wyścigiem rydwanów i wyścigami hoplitów (czyli biegów w pełnym uzbrojeniu) uprawiali na golasa, zabieg kynodesmē pomagał im utrzymać niesforny element w ryzach.

Jak „psi krawat” wyglądał w praktyce, możecie obejrzeć w Muzeum Narodowym w Rzymie, gdzie znajduje się jeden z najsłynniejszych przykładów – rzeźba Apolloniosa z Aten zatytułowana „Bokser”. Przyglądając się sztuce z bliska, dojrzycie, iż fallus boksera jest nie dość, że zabezpieczony w napletku, to jeszcze schowany i zawiązany.


Jeśli te fakty sprzed naszej ery wydają się wam co najmniej zastanawiające, to sykniecie z bólu, gdy dowiecie się, co robili artyści. Popularne wśród męskich piosenkarzy i twórców było stosowanie metalowych szpilek do trzymania napletka na penisie. Prawdopodobnie byli przekonani, że wytrysk zmniejsza ich zdolności artystyczne. Cóż, sztuka wymaga poświęceń. Co śmieszne, starożytni Grecy sądzili, że pochwa i penis to to samo, jednak damskie narządy są wklęsłe i emitują za mało ciepła, by „wypchnęły” swojego penisa. W związku, z czym kobiety są mężczyznami, ale takimi… nieudolnymi.

Rzymianie nie mieli kompleksów wielkości. (...)


Czytaj dalej na F5


Tekst: Marta Tygrys Pokorska-Jurek



9 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie