Szukaj
  • Marta Tygrys Pokorska-Jurek

Palenie? Nie szkodzi!

Aktualizacja: maj 19





Czy papierosy faktycznie szkodzą Tobie i Twojemu otoczeniu? Temat na rozprawkę na maturze, albo lepiej - na debatę oksfordzką przed gronem pedagogicznym. Teza i przesłanie jasne i oczywiste. Papierosy szkodzą faktycznie. Kurtuazyjny zestaw antytez jest przez wszystkich prezentowany z przepraszającym uśmiechem i zakłopotaniem. Po dzwonku szacowne grono w palarni ubolewa nad tym, że dzisiejsza młodzież to hipokryci bo przecież widziano rzekomą palącą po kubkach.


Wpajano mi, że papierosy szkodzą. I palącym i wszystkim wokół. Bujdy. I jeszcze kazali unikać wścibskich sąsiadek. Poeta Marian Załucki określił je nawet mianem “wszystkowiedźmy”. Czas na kontrę w obronie kobiet palących i wyglądających, łypiących i pykających faję. Oddaję honor, dzięki jednej z nich, ostatnio włamywacze nie splądrowali do cna szeregówek w mojej okolicy. A wszystko to za sprawą nałogu. - Pani wie, ja wychodzę na balkon zapalić sobie papieroska. Wczoraj w nocy patrzę a tam trzech facetów chodzi raz do domu raz z domu i to na pewno nie sąsiedzi!


Szczerze powiedziawszy sąsiadów można poznać tylko przez nałogowe siedzenie w oknie. Ja rozpoznaję poprzez kontekst - otwiera furtkę - sąsiad, parkuje - chyba sąsiad, wyprowadza psa - raczej sąsiad. Ale jeśliby zdarzyło mi się spotkać w sklepie, czy w innym kontekście - poza środowiskiem naturalnym - to już nie poznam. Taka pamięć - niezaangażowana.


Wracając do wątku głównego, sąsiadka zadzwoniła po policję, a zięcia wysłała do płoszenia rabusiów. Jak relacjonowała, miał taką dobrą latarkę, że świeciła jak reflektor. Wszyscy szabrownicy mieli rękawiczki i kominiarki, a jeden z nich był murzynem. Szczerze mówiąc moje słuchanie skończyło się za murzynami. Moje uszy zamknęły się na odbiór. I choć mówiła długo i soczyście, to ja już tylko oczyma wyobraźni rozpatrywałam, jak można się dopatrzeć karnacji pod kominiarką, listopadowym strojem i rękawiczką. Ponoć najlepszą obroną jest atak. Tu atak był na tle rasistowskim. Tak czy siak, łupieżcy uciekli.


Ale, ale... A co, gdyby to faktycznie był osobnik czarnoskóry? Przecież sąsiadce i tak by nikt nie uwierzył. Nie ma lepszego alibi niż polityczna poprawność. Pod latarnią najciemniej. Pamiętam z zajęć z socjologii przytoczone statystyki, że za przestępstwa w więzieniu ląduje średnio więcej osób o wyższym wzroście - a nie próba reprezentacyjna całego społeczeństwa. Czy niecnoty dopuszczają się częściej ci wyżsi? Czy tak odreagowują skrobiące potylicę framugi i trudności ze znalezieniem spodni, które nie kończą się w pół-łydki? Kto wie, może też. Jednak powodem dla którego łatwo było ich zidentyfikować był właśnie nieprzeciętny wzrost. Średniakom łatwo wtopić się w tłum. Ot co. Bo kradną wszyscy.


Ciągnijmy dalej. Papierosy łagodzą stres. Miałam wielką przyjemność poznać osobiście doskonałego kardiochirurga dra Grzegorza Religę. Tak, i owszem, nazwisko ma po ojcu. Rzekomy pali chronicznie i dziedzicznie jak smok. Ale dlaczego pali? Czy znany lekarz nie wie, że szkodzi to na zdrowie? Otóż palenie doktorowi pomaga. Pomaga się odprężyć, czyli skutecznie pomagać pacjentom. Doktor, który uratował wielosetki osób operując na otwartym sercu, przeszczepiając je, bądź wstawiając tymczasowe sztuczne, powinien być odprężony. Ktoś skontruje? No chyba tylko ktoś bez serca.


Mogłabym tak długo - że i tak jest smog więc idąc na spacer zaciągamy się tak jakby kilkoma petami, ale biernie więc dajemy się robić w balona. Paląc samodzielnie mamy czynny wpływ na otaczające nas środowisko. Że papierosy integrują, że dzięki nim można poznać nowych ludzi. I nowe choroby - a to za sprawą malowniczych naturalistycznych zdjęć dotkniętych organów bądź scenek rodzajowych, dających refleksyjne spojrzenie w fatalną przyszłość. Tłumacząc się nałogiem można też korzystać z luksusów przerw na papierosa - interwałów w pracy, czy w pracach domowych. No i częściej się wychodzi na dwór więc i przyswaja świeży tlen i witaminę D. Ha, kto wie, czy zaciągając się przez filtr nie przyswajania mniej szkodliwych pyłów?


Zwróciwszy uwagę na wszystkie niedoceniane niesłusznie zalety kopcenia szlugów pragnę powiedzieć, że palenie może nie nosić znamion szkodliwości. No dobrze drogie dziatki, a spytacie mnie po tej apoteozie ćmików, dlaczegóż to ja nie palę. I dlaczegóż nie lubię, gdy ktoś pali przy mnie? W zasadzie to nie wiem. Może po prostu to paskudnie drogi, wybitnie chorobotwórczy i śmierdzący nałóg. Albo mam za mało czasu, bilonu i stresów. Cholera wie.


25 wyświetlenia

©2020 by Tygrys. Stworzone przy pomocy Wix.com